niedziela, 27 listopada 2011

Bajgle i szpilki - Quincy Market w Bostonie

Dziewiętnastowieczna hala targowa o poranku tętni życiem. Sprzedawcy otwierają stoiska z żywnością, oferując klientom bajgle, jajka z bekonem, słodycze i kawę. Ponowie w garniturach i panie z torebkami od Vuittona w spokoju (a czasem w pośpiechu) spożywają śniadanie przy drewnianych stolikach. Choć jest dopiero połowa listopada, w oknach wiszą już świąteczne ozdoby. Jest tłoczno, gwarno, przytulnie. Za pięć dziewiąta hala pustoszeje jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Eleganccy panowie i panie śpieszą do swych biur w Śródmieściu. Przy stolikach pozostają tylko niewyspani turyści, którzy mają lot w południe i nie wiedzą, gdzie się podziać z walizkami przez najbliższe kilka godzin. Wolno dopijając więc kawę i czytają gazety.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz